Rozdział 1
Jutro rozpoczęcie roku szkolnego jestem taka podekscytowana,spotkam wiele nowych koleżanek i przystojnych kolegów w liceum. Mam tylko jeden problem nie wiem w co się ubrać mam tyle wspaniałych ubrań ale nic na tą okazje z nich nie pasuje. Poprosiłam mamę abyśmy pojechały do centrum handlowego, zgodziła się bo też chciała sobie dawno już coś kupić. Zarzuciłam na siebie skórzną białą kurtkę,zmieniłam buty z kapci na adidasy i przeżuciłam przez ramie brązową torbę.Na miejscu rozstałam się z mamą i umówiłam się z nią ,że wrócę o ustalonej godzinie w to samo miejsce. Ruszyłam w stronę mojego ulubionego sklepu z ciuchami co zajmował aż dwa pietra. W środku jak zawsze było cieplutko. Wystawa się zmieniła, obniżono ceny niektórych ubrań i w tle leciała spokojna i przyjemna muzyczka. Przy kasie leżał mały i uroczy czarno-biały kotek właścicielki sklepu który nazywał się Allen. Wylegiwał się na swej puszystej poduszce podeszłam do niego i go pogłaskałam a ten zaczął mruczeć.
-Mogę w czymś pomóc? -Zapytał mnie syn właścicielki który jest niezłym ciachem. Bląd włosy i te pomarańczowe kuszące oczy. Dziś był ubrany w białą koszule która była nie dopięta do kąńca. Na szyi miał apaszkę, miał ubrane czarne spodnie. Jeden but miał niezawiązany,pewnie nie zauważył tego.
-Szukam czegoś odpowiedniego na rozpoczęcie roku szkolnego w liceum -odpowiedziałam i zarzuciłam grzywkę na bok.- Najlepsze ubrana są na ostatnim pietrze ponieważ są nieco droszże -Cena nie gra roli,ważne abym wyglądała w tym ładnie. -Na tobie panienko wszystko wygląda pięknie - Powiedział młodzieniec i zaprowadził mnie na ostatnie piętro sklepu i zaproponował kilka sukienek. Nie bardzo lubię sukienki ale na ważną okazje jak ta jestem w stanie założyć.Wybrałam ciemno niebieska sukienkę z czarnym paskiem na dole która przylegała do ciała i sięgała do kolan.-Biorę tą sukienkę. -Powiedziałam i dałam mu ją. -Dobry wybór,koleżanki będą zazdrosne. -Powiedział i poszedł do kasy zapłaciłam karta mamy. - Do zobaczenia na rozpoczęciu -Puścił do mnie oczko a ja się zarumieniłam. Przypomniało mi się że mama mówiła że on też chodzi do tego samego liceum.Pożegnałam się z nim i wyszłam ze sklepu. Nagle jakiś biały koteczek zaczął się do mnie łasić a że mam słabość do tych istot to zaczęłam go głaskać.Po chwili wzięłam go na ręce a ten chwycił mój naszyjnik w pyszczek pociągnął i naszyjnik odpiął się kot zeskoczył i zaczął z nim uciekać więc zaczęłam go gonić.
Złapałam go dopiero w ślepym zaówku zabrałam kotu naszyjnik i kot uciekł. Założyłam na szyje naszyjnik gdy ktoś nagle złapał mnie od tyłu i unieruchomił oraz zakrył ręką buzie aby stłumić mój krzyk. Prze dęmną pojawiły się dwie inne postacie które miały na sobie kaptur i nie współczesny ubiór na ich twarzach były maski. Jeden z nich podszedł do mnie.-Witaj strażniczko światów ,wampirzyco błękitnej krwi.-Powiedział nieznajomy do mnie i się ukłonił.O co mu chodziło, strażniczko? Wampirzyco błękitnej krwi? Jestem człowiekiem wampiry nie istnieją ci ludzie są chorzy! Zaczęłam się szamotać gdy nagle osoba która mnie trzymał ścisnęła mnie co przyprawiło mnie o ból. -Spokojnie nie chcemy ci zrobić krzywdy powiedz nam tylko gdzie klucz a puścimy cię wolno. -Przestałam się szmotać oraz próbować krzyczeć. -O co wam chodzi? Chyba pomyliliście mnie z kimś innym ja nie jestem wampirem .-Spojżałam swoimi oczkami na mężczyznę błagająco. -Nie kłam jesteś dokładnie taka jak sobie wyobrażaliśmy,piękna i urocza strażniczka. - Chwycił mnie za podbródek spojrzał prosto w me oczy. - A teraz powiedz gdzie to ukrywasz!- Jego oczy zaświeciły już myślałam ,że tam umrę ze strachu ale uratował mnie biały kotek który był człowiekiem? Wszystko działo się tak szybko kotek skoczył na mężczyznę i przemienił w człowieka i zaczęli się bić. Ja ogłuszona leżałam na ziemi i oglądałam jak trzech mężczyzn żuca się na jednego mężczyznę z długimi białymi włosami. Nie jestem w stanie opisać przebiegu ich walki wszystko działo się tak szybko.W kąńcu mężczyźni odpuścili sobie i znikneli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz